Slamdunk

12/09/2014

Power Ranking vol.1

Więcej artykułów napisanych przez »
Napisane przez: guzu
Tagi: , ,
10628160_951689374859439_5332613964940662155_n

1. New York Knicks (JunioPL) 11-2

Prosto z Big Apple do draftu przystąpił chłopak z ferajny i mecenas nowojorskiego półświatka GM Knicks Junio. Jak przystało na ulubieńca jak się możemy dowiedzieć z Jego recapów koksu i dziwek w jego drużynie zagościli praktycznie sami czarnoskórzy zawodnicy jakie były kryteria draftowania może lepiej przemilczmy, ale wiadomo z czego słyną nasi czarni bracia. Do rzeczy pierwszy wybór padł na wielki talent Kyrie Irvinga zawodnika posiadającego oczy do około głowy, ale lubiącego czasem zagrać indywidualnie, urwać się od krycie i wjechać pod kosz. Jeśli jesteśmy pod koszem to mamy tam ulubieńca polskich fiatów i grupowego gang bangu Hiberta, zawodnika który niczym meksykańska pokojówka w farbie czyści wszystko. Obwód to doświadczenie w postaci Paula Pierca, zawodnika który w ciężkich chwilach potrafi odciążyć Irvinga, ba nie raz potrafi też być liderem na boisku i ojcem w szatni. Chociaż biorąc pod uwagę skłonności do grupowej miłości zawodników jak i trenera Knicks, kto by chciał brać w tym udział z ojcem, ale kto pojmie te socjopatyczne metody trenera nowojorczyków? Do skompletowania wyjściowego składu brakuje jeszcze dwóch zawodników , którymi zostają Tim Hardaway JR i Shawn Marion.

Zespół z Nowego Jorku na starcie rozgrywek poustawiał wszystkich pod ścianę i jak w grze w dwa ognie tłukł ich bezceremonialnie na miazgę piłkami i tak to stanu 10-0 gdy to temu bandyckiemu zachowaniu sprzeciwił się GM Hawks Malekem i to w meczu na szczycie wschodu zakończył miesiąc miodowy Knicks, później jeszcze z racji bólu pleców Hibberta Clippers dołożyli do ich bilansu kolejną porażkę, ale co nie zmienia faktu, że po takich starcie notowania zespołu z NY po windowały pod sufit.

Na oddzielny akapit zasługuje gra dwóch zawodników Hibberta, który jest bezdyskusyjnym królem pomalowanego i tam w każdym meczu to co najwyżej pod jego stopami inni wysocy zawodnicy mogą złożyć dary ( z plotek wiem, że Hibbert najbardziej lubi blond dziewice i o takie prezenty prosi swego GM). Kolejny gracz to w brew pozorom nie Irving, a Pierce, który to lideruje w ataku trafia ważne punkty i potrafi pociągnąć zespół kiedy ten jest w kryzysowej sytuacji.

Reasumując na wschodzie w tym sezonie będzie ciekawie bo w czubie tabeli robi się bardzo ciasno, a wiadomo, że Knicks i ich GM lubią jak jest bardzo ciasno i dlatego musimy się przyglądać bacznie tym łobuziakom z NY.

2. Atlanta Hawks (malekem) 9-2

Zespół który do draftu przystąpił z numerem 30, ale jak ma się później okazać, tak daleki numer nie oznacza słabego zespołu, a pod wodzą GM tak doświadczonego i z pasją oddanego Hawks może przynieść tylko i wyłącznie profity. Dwa najważniejsze ogniwa tego zespołu to Rondo i młodszy z braci Gasol – Mark, chociaż moim zdaniem powinienem zacząć od PANA KOSZYKARZA Gasola, nie do okiełznania w post, a jego Fadeaway jumper są do nieprzecenienia w ważnych momentach meczu. Druga osoba która scala całą drużynę w tak dobry kolektyw to dyrygent Rondo, mimo tego, że bardzo rzadko decyduje się na oddanie rzutu, jeśli już zdobywa punkty to przez layupy czy eurostepy, ale to przecież jego broń popisowa. Tak jak i popisową jest obrona Hawks przez co łatwiej jest poderwać seksowną zakonnice podczas niedzielnego nabożeństwa niż przebić się z łatwym rzutem w strefę przez nich bronioną. Bardzo dobrze zbilansowana drużyna, gdzie każdy zna swoje miejsce i świetnie wywiązuje się z zadań taktycznych, warto wspomnieć o trochę pewnie nie zauważonym Miku Dunleavy, który jako pierwszy wchodzący z ławki często daje dodatkowy bodziec w ataku i potrafi w ciężkich momentach wziąć ciężar gry na siebie. Jeśli chodzi o prezentowany styl to jak dla mnie Jastrzębie to paradoksalnie pewnego rodzaju kameleon potrafi narzucić swój styl gry, ale jeśli przeciwnik się do niego nie podporządkuje i stara się przeforsować swoja grę to GM Hawks w sprytny sposób potrafi jak przysłowiowy kameleon przystosować się do stawianych warunków skopiować styl przeciwnika i dodając kilka swoich popisowych akcji złamać go, a ten umiera od swojej własnej broni. Co do potencjału drużyny to ciężko jeszcze ferować wyroki, ale jak się taka gra dalej utrzyma to mamy tutaj pretendenta do finału konferencji i nawiązaniu do lat 60 gdzie gwiazda Hawks błyszczała oślepiającym blaskiem.

Początek sezonu Hawks mieli piorunujący wygrywając pięć kolejnych spotkań w tym stopując w pojedynku na szczycie Wschodu kolekcjonującego zwycięstwa jak znaczki GM Knicks. Dopiero dobra passe szalejących Jastrzębi zatrzymał w końcu drwal Drummond i jego Clippers demolując ich w walce na deskach i w końcówce minimalnie przechylając szale zwycięstwa na swoja korzyść, kolejne mecze to następne wygrane Hawks i kiedy można było pomyśleć, że zespół otrząsnął się po pierwszej porażce na ich drodze stanął Długi ze swoją rakietą, której waleczne Jastrzębie nie sprostali mimo to zaliczając imponujący start z bilansem 9-2.

3. Orlando Magic (KobeBryantPL) 11-4

Magiczny zespół przystąpił do draftu z nadzieja, że jego zespół zasili Black Mamba tak się jednak nie stało, bo mimo wysokiego numeru Kobe został uprowadzony z pod nosa trenerowi Magic i pierwszym wyborem stał się silny skrzydłowy o niesamowitym release i świetną grą w post, która jak się później okaże stanie się bardzo silna jeśli nie najsilniejszą metodą na wytrącenie z równowagi, ogłuszenie i zlanie rywala. Jak by tego było mało kolejny pick i kolejna siła pod koszem tym razem Bogut, który jak się okazało był za mało dynamiczny i atletyczny dla lubiącego efektowną grę trenera Magic dlatego poszła błyskawiczna wymiana i wprost z plaż LA zespół zasilił efektownie grający i silny jak tur DeAndre Jordan. Kolejne wybory to mające poprawić grę z pół dystansu jaki i dystansu Draymond Green Jodie Meeks. Jako główno-dowodzący notujący co raz lepsze statystyki z sezonu na sezon Eric Bledsoe.

Sezon zespół zaczął z wysokiego C, bo jak można nazwać drużynę która notuję 11 wygranych przy tylko 4 porażkach? Te porażki to przegrane z topowymi drużynami swoich konferencji. Dlatego wróżę świetlaną przyszłość przed dynamicznym i nabuzowanym zespołem z Orlando, który nie boję się tego stwierdzenia może sięgnąć po najwyższe laury.

4. Los Angeles Lakers (Czarny24PL) 10-4

Miasto Aniołów…choć z moich obserwacji wynika, że raczej miasto absolutnie upadłych aniołów, takich bardziej hm…bezdomnych aniołów. Bród, smród, ubóstwo z jednej strony, z drugiej zaś piękny Hollywood, Beverly Hills, domy gwiazd, popisy aktorskie i koszykarskie na ulicach, a także piękne plaże. Właśnie takie miejsce za swoją siedzibę obrał Czarny.

Lakersi na pewno bardzo dobrze i szczęśliwi rozpoczęli sezon – a właściwie jeszcze przed rozpoczęciem mieli wiele szczęścia, bo w loterii draftowej uzyskali numer drugi. Dzięki temu, oraz bardzo dobrej koncepcji trenera, Lakersi wybrali, w moim oduczuciu, skład, który na papierze wygląda najmocniej w całej lidze: Holiday, Mayo, Durant, Thompson, a także Andrew Bogut pozyskany w wymianie za DeAndre Jordana. Taka piątka, do tego wchodzący z ławki Williams i cała reszta gwarantuje, w połączeniu z kapitalnymi umiejętnościami Czarnego, dobry bilans, który stał się udziałem LAL. Jedyne porażki jak do tej pory to mecze z silnymi Knicks, Magic i Wizards- a zatem samym topem Wschodu, oraz z Thunder. Z recapów pisanych przez GM’a wynika, że czasami są problemy z odpaleniem największej gwiazdy drużyny – Durantuli. Co prawda punktowo wygląda to bardzo dobrze, ale niekiedy brakuje mu skuteczności. Ciekawe, czy GM rozwiąże jakoś te problemy, czy jednak może będą szykowały się jakieś zmiany z udziałem KD?

5. Washington Wizards (zybi1986) 16-6

Konferencja Wschodnia jest w tym sezonie naprawdę mocna i jedną z drużyn stanowiącą o jej sile jest ekipa Czarodziei z Washington. Największą robotę w tym składzie robią dwie postacie: Curry oraz Vucevic, z tymże jeden zajmuje się zdobywaniem punktów (Curry) a drugi zabezpiecza strefę podkoszową. Pomagają im dzielne J.R. Smith, Ginobili oraz cała masa dobrych strzelców z dystansu i półdystansu t.j. Chalmers, Bargniani czy Ellington. Do tego całkiem nieźli gracz pod koszem jak Glen Davis czy Brandon Wright. Drużyna z takim składem musi preferować grę na dystansie i tak jest w rzeczywistości. Efekt – bilans 16-6 i pewny kurs na PO.

6. San Antonio Spurs (GarruPL) 7-4

Czy środek tabeli to wszystko na co stać Spurs w tym sezonie – na pewno nie. Dość słaby początek (2 pierwsze przegrane) mógł dać taki mylny obraz ale ostatnia seria zwycięstw pokazuje, że Ostrogi będą groźne w tym sezonie i mają czym „ukłuć” (póki co bilans 7-4 daje drugie miejsce na zachodzie). Na myśli mam przede wszystkim przeżywającego drugą młodość D-Wade’a, który już zdążył zaliczyć buuzera na zwycięstwo (wygrana z Jazz), Na ligowych korytarzach słychać plotki że GM Spurs nie jest totalnym nowicjuszem i że za tym przezwiskiem, kryje się postać znana z poprzednich sezonów w lidze XBOX, niejaki Garnuszek. W tamtych edycjach prowadzone przez niego ekipy potrafiły wygrywać i tego samego należy spodziewać się w tym sezonie.

7. Los Angeles Clippers (KSGBOY) 5-3

Kiedyś, w latach 70, 80 czy 90, myśląc sobie w główce o mieście Los Angeles w sensie koszykarskim, jedyne skojarzenia jakie przychodziły na myśl to…Lakers. Tak naprawdę dopiero w drugiej dekadzie XXI wieku, myślenie nt. koszykówki i mieście LA zostało nieco zmodyfikowane. Teraz na topie jest Clippers i ich Lob City. To tutaj, w tej samej Staples Center, zagnieździł się KSGBOY.

Skład wybrany podczas draftu jest ciekawy. Drużyna z Rudym Gejem, Karlosem Buzerem czy też Andre Drumontem, prowadzona przez Hiszpański umysł w postaci Hose Kalderona. Taka drużyna zapewnia pewien poziom, w dodatku, gdy za sznurki pociąga tak doświadczony na swoich stanowisku człowiek, jak KSG – możemy być pewni, że będzie ciekawie. Początek sezonu to idealny fragment ligi dla Clippers. Wygrali oni swoje pierwsze 5 spotkań, będąc sprawcami m.in. pierwszej w sezonie porażki Knicks i pokonując Hawks – a zatem dnie najlepsze ekipy naszej ligi. Niestety, po piątym z rzędu wygranym spotkaniu przyszedł lekki kryzys – LAC przegrali trzy kolejne spotkania, a już w tym momencie wiemy, że to nie koniec – są dalsze porażki, które jednak z racji istoty i zasad funkcjonowania PR, ujęte zostać nie mogą. Źle się dzięje w państwie duńskim, bo pomimo wysokiej pozycji w tym notowaniu, KSG musi się bardzo mieć na baczności.

8. Brooklyn Nets (wojder) 8-6

Siatki, siateczki, ekipa z bardzo ciekawej części Nowego Jorku – na tyle ciekawej, że jest zwana „miastem pod torami”, gdyż nad tą dzielnicą metro wyjeżdża na powierzchnię. To właśnie tutaj, w królestwie niejakiego Jay-a Z, swoje mecze rozgrywa bardzo ciekawa drużyna prowadzona przez Wojdera – wielokrotnego mistrza SD na platformie PS3.

Wydaje się, że głównym założeniem managera Nets podczas draftu było zbudowanie składu, który będzie naprawdę silny pod koszem – zarówno w obronie, stąd wybór padł na miłośnika żabich udek, Francuza Noah – a także w ataku, stąd pomysł na zakontraktowanie Paula Milsapa, który znany jest ze swoich bardzo dobrych, a co najważniejsze wykonywanych na świetnej skuteczności, rzutów z półdystansu. Skład ten został dopieszczony takimi postaciami jak Brandon Jennings, o którym czego by nie powiedzieć – jest zawodnikiem niezwykle chimerycznym, ale też niesamowicie groźnym na stronie ataku. Do tego świetny strzelec w postaci Gordona Haywarda, białego „zmormonizowanego do szpiku kości” gracza, który może rozstrzygnąć mecz de facto w pojedynkę. Na SG świetny Lou Williams, chociaż wydaje się, że trener Wojder na tej pozycji preferuje innego gracza – Nicka Stauskasa, który w niejednym meczu pokazał, że umiejętności rzutowe, wyssał z litewskim mlekiem potomków króla Jagiełło i księcia Witold. Z ciekawych postaci na ławce, bez wątpienia należy wymienić Jarreta Jacka, który jest zawodnikiem niezwykle wszechstronnym.

Początek sezonu zawodnicy z Brooklynu mają całkiem udany, jednak wydaje się, że aspiracje takiego wygi jak Wojder mogą być lekko inne – wyższe. Widać, że ekipa jest jeszcze w fazie budowy i wzajemnego docierania się, co skutkuje takim, a nie innym bilansem – który na pewno nie może być traktowany jako zły. Ciężko cokolwiek powiedzieć, bo jednak trener Wojder nie należy do grupy wylewnych osób – nie uzewnętrznia się z recapami na forum.

9. Oklahoma City Thunder (BlackZonePL) 4-3

Póki co brakuje grzmotów w Oklahomie zatem o Thunder też jest raczej cicho – brak recapów czy nawet terminarza. W związku z tym bardzo ciężko ocenić tą ekipę pod względem potencjału na kolejne tygodnie. Skład jest bardzo dobry na papierze (przypomnijmy – 1 ovr wg konsoli) – CP3 i Chris Bosh to zdecydowani liderzy, którzy do pomocy mają takich graczy jak Danny Green, Tobias Harris czy Terrence Jones. Bilans póki co jest obiecujący – 4-3. Czekamy na jakieś ruchy na niebie Oklahomy (czyt. recapy i inne ciekawostki z życia OKC).

10. Portland Trailblazers (Chemik81pl) 5-4

Zespół z Oregonu od zawsze zaliczany był do grona kontenderów i nie inaczej jest tym razem. W tym sezonie barwy Portland reprezentują tacy gracze jak Paul George, Kenneth Faried czy Victor Oladipo. Całkiem niezła ławka w postaci m.in. Nate’a Robinsona czy Terrence’a Ross’a sprawia wrażenie że skład już teraz jest gotowy na walkę o najwyższą nagrodę. Co prawda początek sezonu mógł rozczarować (Blazers zaczęli od dwóch porażek) ale wraz z kolejnymi meczami bilans był coraz lepszy. To co może lekko martwić kibiców z Portland to fakt, że do tej pory nie udało się Blazers wygrać z jakąś topową drużyną (przegrane z Knicks, Lakers). Potencjał w zespole jest choć niepokój mogą wywoływać plotki na temat transferu Paul’a George’a – co może świadczyć o tym, że w szatni dzieje się coś niedobrego.



O Autorze

guzu
Łukasz - kilka słów o sobie.




0 Comments


Bądź pierwszym, który skomentuje!


Odpowiedz

Musisz być zalogowany by móc komentować.

Posiadasz u nas konto? Zaloguj się

Nie posiadasz konta? Zarejestruj się